Igor Czajkowski - wyprawy i wyczyny rowerowe
Podsumowanie i mapka    Początek    W Tokio    W stronę Nikko    Nikko    Na północ Japonii    Jeszcze bardziej na północ   
Hokkaido    Znowu Tokio    Fuji    Droga do Kioto    Kioto    Do domu    Pogadanka o przyrodzie
Nikko

W maleńkim parku rozbiliśmy namiot. Nazajutrz cały nasz dobytek zostawiliśmy w tym parku na cały dzień i nic nie zginęło. Warto tu zaznaczyć, że Japonia to kraj bardzo bezpieczny. Wypadki kradzieży zdarzają się niezwykle rzadko. Po prostu Japończycy mają wpojony szacunek dla cudzej własności.

Ogród przy klasztorze w Nikko

Cały dzień spędziliśmy zwiedzając Nikko. Najpierw poszliśmy do kompleksu świątyń o nazwie Toshogu. Wybudowany został w XVII wieku jako mauzoleum shoguna Ieyasu. Japońskie przysłowie mówi: "Nie używaj nigdy słowa kekko (wspaniały), jeżeli nie widziałeś Nikko". Wspaniałość? Bez wątpienia tak, jeśli chodzi o wybór miejsca, które jednoczy w sobie wszystkie elementy malowniczości: skały, wąwozy, kaskady, gorące źródła, jeziora, wzgórza, odwieczną ciszę lasu. Na stokach gór porozrzucane są dziesiątki budowli, błyszczących od złota i jaskrawych kolorów, kipiących od natłoku płaskorzeźb. Nie byliśmy jednak oczarowani. Przepych barw i form kojarzył mi się z europejskim, "przesłodzonym" rokoko.

,

Główna brama do świątyni


Strażnik odstraszający złe duchy przed wejściem na teren świątyni - dlatego jest taki groźny.

Padał deszcz, kiedy zwiedzaliśmy Toshogu. I całe szczęście, bo tylko wtedy można odczuć swoisty klimat tego miejsca, znikający przy pierwszych promieniach słońca odbijających się od złota. Obliczono, że cienka blaszka użyta do ozdobienia świątyń w Nikko wystarczyłaby do pokrycia dwuhektarowej powierzchni! Szkoda tylko, ze nie odczuliśmy głębi tego, co oglądaliśmy. Po prostu obca jest nam ta symbolika. Zwiedzenie całego kompleksu kosztuje około 15 dolarów. Warty zobaczenia jest także "Święty most" zbudowany w 1636 roku i cały pokryty laką.

Święty most w Nikko

<< poprzednia strona do góry następna strona >>